czwartek, 5 maja 2011

Pożegnanie Rafała T.

Z wielkim wzruszeniem i pewną dozą samozadowolenia przywitaliśmy „Zdołę” Rafała Tumskiego. Kto przestąpił w ostatnich latach próg dolnośląskiej stolicy, ten wie, że coś jest na rzeczy. Wrocław wszedł w nową erę. Przepoczwarza się podskórnie i transformuje. Rafał to czuł, czuł całym sobą. To, co przeżywał, przelewał na papier. My, którzy nieraz dzieliliśmy z nim drogę, wiemy, że w tych zapiskach zawarł więcej, niż widać z wierzchu. Między wierszami ukryte są wskazówki, mapa opisująca szlak przez Wrocław. Rafał odszedł niespodziewanie, znikł tak nagle, jak się pojawił. Co stało się z nim naprawdę? Jaki właściwie spotkał go los? Nie sposób rozstrzygnąć inaczej, niż idąc w ślad za nim.

poniedziałek, 7 lutego 2011

Piesza wycieczka przez śnieg i moczary


Wycieczkę zaczęliśmy tam, gdzie skończyliśmy poprzednią - na Górce Szczepińskiej, blisko centrum Wrocławia, a jednak na śnieżnym pustkowiu...


Obrawszy kierunek na północ doszliśmy do ujścia śmierdzącego strumyka, ślizgającego się wśród moczarów. W kawałkach spływających rzeczką Bols rozpoznał kupę, ja zaś wykazałem co do tego sceptycyzm, więc ruszyliśmy w górę nurtu, aby rozwikłać zagwozdkę.


I tak oto dotarliśmy do oczyszczalni ścieków.


A zaraz potem natrafiliśmy na wartki strumień szczochów i gówna. Widać, taki już nasz zasrany los, że w którą stronę Wrocławia byśmy się nie udali, zawsze trafimy na kupska.


Wydostaliśmy się z trujących oparów. Chwilka relaksu nad Odrą. Widok na zabudowania MPWiK wieńczące cypel Portu Miejskiego.



Port Miejski. Kontenery firmy Złomrex. Wygląda to trochę tak, jakby Złomrex był ostatnią firmą, która skorzysta z portu: zapakują wszystko, co ma złomiarską wartość do kontenerków i spławią je w dół rzeki...




Szlag trafia człowieka, kiedy widzi, ile przestrzeni pod dachem się marnuje.


I jeszcze jeden zakaz do kolekcji tych, które kpwpw postanowiło bezkarnie złamać.

środa, 2 lutego 2011

Silosy nad Odrą

Jadąc przez most Millenijny łatwo zauważyć silosy wznoszące się na nabrzeżu Odry. Sterczą wśród stert gruzu, placków betonu i chwastów. Przemierzając pewnego dnia most, zatrzymaliśmy się, aby przyjrzeć się z bliska tym zabytkom dawno zapomnianej epoki.


Basen o regularnych kształtach to pozostałość XIX-wiecznego Portu Popowice. Swego czasu był to tętniący życiem obiekt, skomunikowany z transportem kolejowym. Dziś to opustoszałe ruiny.


Napisy na silosach zdradzają ich przeznaczenie - "wapno" i "cement".



Porzucone zabudowania stały się przytuliskiem dla bezdomnych. I tu nasuwa się pytanie. Dlaczego w jamach bezdomnych zawsze jest nasrane? Widzieliśmy wiele podobnych miejscówek i zawsze szpeci je ewidentnie ludzki kakosz. Czy to bezdomni, zbliżywszy swój byt do egzystencji zwierząt, walą kupę, gdzie popadnie? Czy może okoliczni mieszkańcy, chcąc utrapić im jeszcze bardziej ich i tak zasrany żywot, brudzą bezdomnym legowiska?


Ruiny portu staną się źródłem doraźnego zysku - wkrótce zostanie wzniesiony na nich maszt nadawczy telefonii komórkowej.


A tędy dostaniemy się do środka, kiedy przyjdzie ocieplenie. Po piorunochronie i przez wybite okienko.





Mapa naszego wyczynu:



piątek, 28 stycznia 2011

Ślęża 2010

Któryż to raz dzielny oddział kpwpw w najdłuższą noc w roku zdobył Ślężę? Odbywaliśmy tę wyprawę wielokrotnie, więc w tym roku był to dla nas ledwie spacerek.

Na wstępie skonsumowaliśmy wszystkie zapasy, coby uczynić plecaki lżejszymi.


Na szczycie zameldowaliśmy się jakąś godzinę później.

I potem droga powrotna. W sumie - jakieś trzy godziny, z kilkoma przerwami na kawę i dłuższym postojem na górze.

Nogawki zmoknięte po kolana. Ślęża 2010 była zasypana śniegiem.

czwartek, 27 stycznia 2011

martwy krasnal

Padał deszcz. Ulicami Wrocławia przechadzał się Inspektor. Przybył tu z Londynu, w celach czysto towarzyskich i rozrywkowych. Gdy wszedł na Rynek, szósty zmysł od razu podpowiedział mu, że tu zdarzyło się morderstwo. Chwilę potem wzrok dał potwierdzenie przeczuciu. Pod wystawą jednej z knajpek leżało martwe ciałko: miniaturowy ludzik.



Inspektor pochylił się nad denatem. Wzdęty brzuszek wskazywał, że śmierć nastąpiła jakiś czas temu lub, że przyczyną zgonu było przejedzenie.

Wygięte figlarnie butki sterczały nieruchomo, z rzadka tylko poruszane nocnym wiatrem. Ktokolwiek stał za zgonem krasnala powinien ponieść tego srogie konsekwencje. Inspektor wszedł do najbliższej restauracji. Postanowił to wyjaśnić, nawet za cenę absencji na umówionym spotkaniu.