Najdłuższą noc w roku (21/22 grudnia) zakończyliśmy na Ślęży. Pożegnaliśmy Wrocław - być może po raz ostatni, z niektórych stron świata nadchodziły wieści, że koniec się rozpoczął - i ruszyliśmy w przerażającą noc...
Wzrok nasz przebijał ciemności. Czyż Plejadanie pochwycą nas ze szczytu, aby uratować przed globalną zagładą, którą na ten dzień oznaczyli w kalendarzu Majowie?
Pomocy znikąd. Mgła i ciemność dookoła i tylko...
... mozolna wspinaczka po szczeblach wzwyż.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
niedziela, 6 stycznia 2013
Kajakiem po wodzie
Zanim opublikujemy relację z wyprawy na Ślężę, wspomnienie czasów minionych: spływ Baryczą.
Uznawszy, że 40 pln za nocleg na osobę to kwota przewyższająca zdrowy rozsądek, szukaliśmy obiektu, który spełni nasze wysokie wymagania co do komfortu i ceny. Oto on:
Taki domek już od 7 dych można mieć na jedną noc. Na 3 łóżkach zmieściliśmy się we 4.
(nie licząc polnego konia)
Przed zaokrętowaniem się podziwialiśmy spuściznę naszych przodków.
ktoś wiosłuje, aby filmować mógł ktoś
pułapki co krok, a raczej - co uderzenie wiosła
Uznawszy, że 40 pln za nocleg na osobę to kwota przewyższająca zdrowy rozsądek, szukaliśmy obiektu, który spełni nasze wysokie wymagania co do komfortu i ceny. Oto on:
Taki domek już od 7 dych można mieć na jedną noc. Na 3 łóżkach zmieściliśmy się we 4.
(nie licząc polnego konia)
Przed zaokrętowaniem się podziwialiśmy spuściznę naszych przodków.
ktoś wiosłuje, aby filmować mógł ktoś
pułapki co krok, a raczej - co uderzenie wiosła
piątek, 14 grudnia 2012
Ślęża na koniec świata!
Wiadomo gdzie,
wiadomo co,
wiadomo o której - bo jak zawsze,
nie wiadomo z kim.
Ostatni raz na tym świecie.
wiadomo co,
wiadomo o której - bo jak zawsze,
nie wiadomo z kim.
Ostatni raz na tym świecie.
sobota, 14 lipca 2012
Dialog Piechura z Krzysztofem, z wyprawy zapamiętany i wiernie oddany
Piechur: Chodzę już z
wami kilka miesięcy, przyjacielu, i nadal nie mogę pojąć, jaką
metodą obieracie ścieżki, którymi przecinacie Wrocław.
Krzysztof Różnicki: Nie
ma w tym żadnej tajemnicy.
P: Wyjaw mi to zatem.
KR: Idziemy tam, gdzie
poniosą nas nogi.
P: Myślałem, że ty
jesteś przewodnikiem.
KR: Nasz klub nie ma
przewodników. Każdy idzie sam, chociaż wspólną przemierzamy
drogę. A jeśli jest
jakiś cel przed nami, to tylko ten, żeby od chodzenia łydki mieć
mocniejsze i większe rozeznanie we Wrocławiu.
P: Czy dlatego zachodzimy
w zaułki ciemne i odludne? Żeby poznać nieznane? Przyznam, bo nie
będzie mi to chyba ujmą, że lękam się łazić w miejsca
niebezpieczne.
KR: Lęk jest naszym
zajadłym nieprzyjacielem, choć jest jeszcze jeden, większy.
Niewiara, że ten czy inny szlak nie tobie jest pisany, choć
serce tam ciągnie. Piętrzysz wtedy wymówki, że ciemno, że masz buty
nieodpowiednie lub żeś za słaby. Zdradzę ci, bracie, wielką naukę
klubu, że droga ta jest właśnie dla ciebie i
nią idąc, dojdziesz do dobrego końca swej podróży.
środa, 21 grudnia 2011
Najdłuższa noc w roku - zapowiedź
To ta noc, tonight.
Rano na Oporowie przywitamy słońca powstanie znad ciemnego horyzontu. Ja i M.
A w noc kolejną, biegnącą już ku następnemu przesileniu pojawimy się jak zawsze na szczycie oddać temu bogu hołd strudzony.
Ten trud dedykujemy Marcinowi M., który obecnie na wygnaniu, emigracji stanowi siłę holenderskiej gospodarki.
Rano na Oporowie przywitamy słońca powstanie znad ciemnego horyzontu. Ja i M.
A w noc kolejną, biegnącą już ku następnemu przesileniu pojawimy się jak zawsze na szczycie oddać temu bogu hołd strudzony.
Ten trud dedykujemy Marcinowi M., który obecnie na wygnaniu, emigracji stanowi siłę holenderskiej gospodarki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)