niedziela, 6 stycznia 2013

Kajakiem po wodzie

Zanim opublikujemy relację z wyprawy na Ślężę, wspomnienie czasów minionych: spływ Baryczą.

Uznawszy, że 40 pln za nocleg na osobę to kwota przewyższająca zdrowy rozsądek, szukaliśmy obiektu, który spełni nasze wysokie wymagania co do komfortu i ceny. Oto on:


 Taki domek już od 7 dych można mieć na jedną noc. Na 3 łóżkach zmieściliśmy się we 4.

(nie licząc polnego konia)


Przed zaokrętowaniem się podziwialiśmy spuściznę naszych przodków.



 ktoś wiosłuje, aby filmować mógł ktoś




pułapki co krok, a raczej - co uderzenie wiosła














piątek, 14 grudnia 2012

sobota, 14 lipca 2012

Dialog Piechura z Krzysztofem, z wyprawy zapamiętany i wiernie oddany


Piechur: Chodzę już z wami kilka miesięcy, przyjacielu, i nadal nie mogę pojąć, jaką metodą obieracie ścieżki, którymi przecinacie Wrocław.

Krzysztof Różnicki: Nie ma w tym żadnej tajemnicy.

P: Wyjaw mi to zatem.

KR: Idziemy tam, gdzie poniosą nas nogi.

P: Myślałem, że ty jesteś przewodnikiem.

KR: Nasz klub nie ma przewodników. Każdy idzie sam, chociaż wspólną przemierzamy drogę. A jeśli jest jakiś cel przed nami, to tylko ten, żeby od chodzenia łydki mieć mocniejsze i większe rozeznanie we Wrocławiu.

P: Czy dlatego zachodzimy w zaułki ciemne i odludne? Żeby poznać nieznane? Przyznam, bo nie będzie mi to chyba ujmą, że lękam się łazić w miejsca niebezpieczne.

KR: Lęk jest naszym zajadłym nieprzyjacielem, choć jest jeszcze jeden, większy. Niewiara, że ten czy inny szlak nie tobie jest pisany, choć serce tam ciągnie. Piętrzysz wtedy wymówki, że ciemno, że masz buty nieodpowiednie lub żeś za słaby. Zdradzę ci, bracie, wielką naukę klubu, że droga ta jest właśnie dla ciebie i nią idąc, dojdziesz do dobrego końca swej podróży.

środa, 21 grudnia 2011

Najdłuższa noc w roku - zapowiedź

To ta noc, tonight.
Rano  na Oporowie przywitamy słońca powstanie znad ciemnego horyzontu. Ja i M.
A w noc kolejną, biegnącą już ku następnemu przesileniu pojawimy się jak zawsze na szczycie oddać temu bogu hołd strudzony.

Ten trud dedykujemy Marcinowi M., który obecnie na wygnaniu, emigracji stanowi siłę holenderskiej gospodarki.

poniedziałek, 26 września 2011

Dookoła Kępy Mieszczańskiej

 Jeszcze podczas gorącego lata kpwpw spenetrowało linię brzegową jednej z wrocławskich wysp: Kępy Mieszczańskiej.


Kępę Mieszczańską śmiało można nazwać naszą małą wrocławską zieloną wyspą. Brzeg zaludniają wędkarze. Z rozmów dowiedzieliśmy się ciekawostki: wielu z nich przybyło na ten skrawek dziczy na noc! Rozbiwszy namiot, przy ognisku, zamierzali raczyć się napojami wyskokowymi i podbierać Odrze jej skarby w postaci ryb.


Portowe dźwigi... Niegdyś pewnie pracowały dzień i noc, dziś smętnie sterczą w bezruchu. Żegluga rzeczna na Odrze umarła.






A to dopiero fenomen. Wędrując natrafiliśmy na podziurawiony dom. Jakby przewiercony przez korniki.
Wyglądało to zupełnie jakby został ostrzelany. Jednak czy 60 lat po wojnie wciąż mogły ostać się ślady walki o Festung Breslau?


W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie zagadnęliśmy panów, stołujących się w ogródku, przy rzekomo ostrzelanej kamienicy.
- Panowie, czy to są dziury po kulach?
- Tak - odpowiedział jeden.
- Jak to? Nie remontowali tej kamienicy od wojny?
- Nic tu nie remontowali - odpowiedział, jakby z dumą, że jego kamienica zalicza się do tych, które w niezmienionej postaci przetrwały sowiecką okupację i pierwsze dwudziestolecie III RP.



 Kępa Mieszczańska - mała wrocławska Zielona Wyspa. Miejsce wypoczynku...