niedziela, 17 maja 2009

nie wdepnij w gówno

W kwietniu we Wrocławiu złożył wizytę emisjariusz kpwpw na UK, don Vito. Nie mogło się, więc obyć bez powitalnej rundki po mieście (co wpłynęło na przesunięcia w półrocznym harmonogramie wyjść klubu).


trasa: wieża ciśnień przy ul. Boya-Żeleńskiego - Rynek - pl. Wróblewskiego - pl. Kromera


maszerując ul. Jedności Narodowej lub inną ukicą z obszaru poniemieckiego budownictwa mieszkaniowego, miej się na baczności. Przynajmniej co szósta płytka chodnika to pułapka na piechóra - gówniana mina. Pies, wiadomo, wypróżniać się musi. Ale czy koniecznie na środku chodnika? To filozoficzne pytanie pozostawiamy myślicielom i planistom urzędu miejskiego wrocławia. My praktycy chodziarstwa, dostosujemy się do każdych warunków. Po prostu do podręcznika Młodego Piechóra dopiszemy w bloczku "uważaj" - nie wdepnij w gówno.

na spotkanie nie dotarł pan_ogon, jeden z poważniejszych kandydatów na stanowisko Wielkiego Mistrza kpwpw. Emisariusz i piechur, rozważają, dlaczego?

niedziela, 12 kwietnia 2009

operacja silesia


W Katowicach wylądowaliśmy ok. 10:00, zgodnie z planem. Przybyliśmy na wezwanie śląskiego łącznika KPWPW, młodocianego poety.

Szybki spacer przez centrum. Pierwsze zakoczenie: Katowice mają piękna, choć zaniedbaną starówkę.

Pierwiosnki przyszłości. Odrestaurowana kamieniczka.

Pomnik uwieczniający dzieje polskiego oręża. Trzym monolity symbolizują trzy śląskie powstania.

Spis najważniejszych pól bitewnych. Też macie wrażenie, że Polska wojowała wyłącznie z Niemcami?

Super Jednostka - spełnienie socjalistycznej utopii, być może największy na świecie betonowy blok mieszkalny.

Nikiszowiec - przykopalniane osiedle dla górników.

Czerwone framugi to znak rozpoznawalny tego miejsca. Osiedle to prostokątne podwórka okolone kamienicami z czerwonej cegły. Tutaj zamieszkanie otrzymywali przybyli ze wsi robotnicy.

Śląscy bohaterowie noszą charakterystycznie brzmiące nazwiska.

Młodzi mieszkańcy Nikiszowca.

Mury kamienic przecinają aimfarty, wejśćia na podwórka.





Mikołów, miasteczko, w którym wychował się Rafał Wojaczek.

Widok na podwórko za kamienicą Wojaczka.

Na koniec dnia z Mikołowa podjechaliśmy do pobliskiej hałdy.



Elektrownia u stóp hałdy.






Kartka przy włączniku światła w jednej z katowickich kamienic: "PROŚBA. Uprzejmie uprasza się mieszkańców, aby nie przełączali włącznika światła, ponieważ wyłącza on urządzenie odpowiedzialne za dostarczanie sygnału internetowego do wszystkich mieszkań w klatce."

sobota, 28 lutego 2009

luty: zachód2

Po ostatniej wycieczce na zachodnie rubieże miasta pozostał nam pewien niedosyt, postanowiliśmy więc powrócić w te rejony, aby dokładnie spenetrować obszar Lasu Ratyńskiego.


Zaplecze Wrocławia. Obrzeża miasta pracują wytrwale, aby zapewnić dostawy wszystkiego co niezbędne dla centrum.


Piękno natury. Zachwycająca historia drzewa zapisana w jego pniu.

Szkoła wojskowa.

Sala gimnastyczna Szkoły Wojskowej. Zdaje się, że w trakcie przebudowy.

Ruiny sporej fabryki.



A tu zdaje się, że napotkaliśmy chlewik lub kurnik. Niestety nie funkcjonujący obecnie.

But pana ogona odnalazł krewniaka.

A to dopiero ciekawostka. W środku Lasu Ratyńskiego odnaleźliśmy obiekt należący do Wojewódzkiej Komendy Policji. Od najbliższych zabudowań kompleksu oddzielała nas zamknięta na kłódkę brama oraz ściana drzew, więc szczegółowego opisu podać nie mogę. Nadmienię, że kłódka na bramie była nowiusieńka, a zbliżenie tego terenu na mapie satelitarnej google nie jest dostępne. Aparat represji - jak widać - miewa się dobrze.

i znowu wśród drzew! ach, jak cudownie wypocząć po tygodniu siedzenia za biurkiem!

Intrygujące kopce. Czyżby grzebano tu niewygodnych gości pobliskiej tajnej kwatery policji?




niedziela, 1 lutego 2009

zachodnie rubieże Wrocławia

W mroźny styczniowy dzień urządziliśmy rekonesans na obrzeżach Lasu Ratyńskiego.

Do osiedla Jarnołtów jechałem przez Nowy Dwór. Wrocław ciągnął się i ciągnął, a mijane zabudowania - skupione w zwartych osiedlach - wydawały się być podmiejskim wioskami. Zatrzymałem się u stóp zniszczonego młyna: pierwsze zmianki o młynie w tym miejscu pochodzą z 1271 r.


Most Jarnołtowski.


A niektórzy ludzie zapragnęli mieszkać tak. We Wrocławiu, oczywiście.







Na zachodnich rubieżach miasta życie wygląda nieco inaczej niż w centrum. Dodam, że dojeżdża tu jedynie autobus 609: kurs do Leśnicy (:







Latem musi tu być cudownie, kręty strumyk wije się przez las.





Im więcej łażę po Wrocławiu, tym większy podziw budzi we mnie regulacja wód dokonana przez Niemców. Nawet tam, gdzie miasto wydaje się już nie sięgać można napotkać ich zmyślne konstrukcje.



Pierwszy krok ku alpejskim szczytom wykonany.

Inicjacja piechóra, czyli Ślęża nocą



Parking pod komendą policji w Sobótce. Tutaj zostawiamy nasze samochody do rana.



Przemarsz duchów. Potem drogę oświetla nam już tylko księżyc.

U stóp Ślęży.


Kasia: operator filmowy, reżyser i najdzielniejsza dziewczyna, jaką znam.



Ślady Ariów.



Więcej śladów Ariów.



Przerwa dla odsapnięcia. Po kilku godzinach marszu można mieć dosyć. (trasa Sobótka - przełęcz Tompadła - Radunia - Ślęża)


Nocna pożoga. Widok ze szczytu Ślęży.